top of page
  • TikTok
  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube
  • Artboard 1
schoolgymdream_1.png
schoolgymdream_2.png

      Czy trening siłowy jest najlepszy dla zbudowania siły?

      To jest tekst o najprostszym pytaniu i najważniejszej odpowiedzi.

      Czy istnieje forma ruchu, która w realnym, szkolnym życiu najlepiej buduje siłę i masę mięśni — tak, żeby każde dziecko, nie tylko „sportowe”, mogło poczuć postęp?

      Odpowiedź brzmi: trening siłowy. Nie dlatego, że tak nam się wydaje, lecz dlatego, że właśnie on pozwala precyzyjnie dawkować bodziec, skalować go dla wszystkich i mierzyć efekt tydzień po tygodniu.

      To fundament zdrowia: dla serca, kości, układu nerwowego i psychiki. I to fundament sprawiedliwości: bo każdy może zacząć tam, gdzie dziś jest, i iść do przodu małymi krokami.

      1. O co naprawdę pytamy? O fundament, nie o hobby

      Nie pytamy o to, „co jest fajne na WF-ie”. Pytamy o fundament zdrowia na całe życie.

      Każdy człowiek, bez wyjątku, potrzebuje mięśni, które potrafią się napiąć i rozluźnić, utrzymać postawę, zatrzymać ruch i ruszyć od nowa.

      Siła jest walutą biologiczną: kupujemy nią ochronę stawów, stabilność kręgosłupa, lepszy obieg krwi i glukozy, pewność ruchu i poczucie sprawczości.

      Jeśli szkoła ma nauczyć rzeczy, które zostaną z nami na dekady, to właśnie siła jest jedną z nich.

      2. Dlaczego akurat trening siłowy buduje siłę najlepiej (opowieść o trzech pokrętłach)

      Wyobraź sobie trzy pokrętła. Pierwsze to opór: ciężar, guma, dźwignia. Drugie to liczba powtórzeń. Trzecie to tempo ruchu.

      Kiedy uczymy dzieci ruchów i co tydzień delikatnie przekręcamy te pokrętła, dzieje się coś pięknego: układ nerwowy uczy się rekrutować jednostki motoryczne bardziej zdecydowanie, ścięgna porządkują włókna, kości odpowiadają zagęszczeniem, a włókna mięśniowe powoli zwiększają przekrój.

      To jest dokładnie ta adaptacja, której szukamy, kiedy mówimy „chcemy być silniejsi”.

      Kluczowa różnica polega na tym, że w treningu siłowym możemy zaplanować przyszłą lekcję już dziś. Jeżeli w tym tygodniu uczeń wykonał dwie serie po sześć powtórzeń przysiadu do ławki z gumą „średnią”, to w następnym zaplanujemy dwie serie po siedem albo wymienimy gumę na „mocną”.

      Postęp jest mały, ale pewny. Tak powstaje nawyk i siła.

      3. Porównanie z innymi formami ruchu — nie na skróty, tylko po ludzku

      Zestawmy trzy światy: trening siłowy, bieganie/wytrzymałość i gry zespołowe. Nie po to, by coś z nich zdejmować, ale by uczciwie odpowiedzieć na pytanie o budowanie siły i masy mięśni.

      Bieganie zostaje w programie — bo serce. Gry zostają — bo radość i relacje. Ale fundamentem, na którym to wszystko lepiej działa, jest siła.

      Po pierwsze: efekt na siłę i masę mięśni. W treningu siłowym bodziec jest celowany — mięśnie muszą pokonać opór. Skutkiem jest wzrost siły maksymalnej i stopniowy przyrost masy.

      W bieganiu bodziec siłowy jest zbyt mały, a w grach zbyt przypadkowy, by popchnąć całą klasę na wyższy poziom.

      Po drugie: transfer. Silniejsze nogi to szybszy start, wyższy skok i bezpieczniejsze lądowanie; silniejszy tułów to stabilniejszy rzut i mniej „ciągnie w krzyżu” przy biurku.

      Po trzecie: kontrola dawki. W siłowym wiemy, ile serii, jakie tempo, jaki opór. W grach i biegach obciążenie „faluje” — łatwo przesadzić zanim ścięgna i kości dojrzeją.

      Po czwarte: mierzalność. W siłowym co tydzień widzimy liczby na karcie ucznia. W grach wynik zależy od pogody, boiska, składu i przeciwnika.

      Po piąte: inkluzywność. Każdy ruch siłowy ma wersję łatwą i trudną — więc każdy może wygrać „z samym sobą”.

      4. Rytm, który działa: trzy lekcje tygodniowo, przez cały rok

      Jeżeli mamy ułożyć nawyk i zobaczyć realny efekt, potrzebujemy częstotliwości. Jedna lub dwie lekcje w tygodniu to często tylko „dotknięcie tematu” — zwłaszcza, że kalendarz szkolny ma przerwy i wakacje.

      Rytm poniedziałek–środa–piątek tworzy most: lekcja, dzień przerwy na regenerację, lekcja, przerwa, lekcja. Dzieci wiedzą, że w środę „stanowisko numer 2 idzie o oczko w górę”, a w piątek spróbują nowej wersji wykroku.

      Po miesiącu widać różnicę: przysiad jest głębszy i stabilniejszy, lądowanie po skoku ciche i kontrolowane, a plecak na schodach jakby lżejszy.

      5. Jak wygląda dobra lekcja siły i zdrowia (i dlaczego nie jest nudna)

      Lekcja trwa 45–60 minut. Zaczynamy krótką rozgrzewką, która budzi biodra, barki i „core”. Potem przechodzimy przez 5–6 stanowisk, które obejmują cały korpus ruchu: przysiad, pchanie, ciągnięcie, zawias biodrowy, ruch jednonóż i łydkę.

      Każde stanowisko ma jasną skalę trudności: wersję startową, pośrednią i zaawansowaną. Na koniec dokładamy kilka prostych bodźców mocy (niskie skoki, rzuty piłką) i dwie minuty spokojnego oddechu.

      Zajęcia nie są monotonne, bo postęp jest wbudowany w plan. Nie „męczymy” tego samego — my to stopniowo ulepszamy.

      6. Ekonomia: koszt efektu, nie tylko koszt sprzętu

      W szkolnej rzeczywistości liczą się nie tylko pieniądze, ale to, co za nie dostajemy. Hala sportowa jest potrzebna, bo daje przestrzeń do gier i uroczystości, lecz jest droga w budowie i utrzymaniu.

      Szkolna Siłownia Marzeń to mniejsza przestrzeń, niższe koszty operacyjne i — co najważniejsze — wysoka przepustowość sensownej pracy. W tej samej godzinie więcej dzieci wykona właściwy bodziec, a wynik będzie można wpisać na kartę postępu. Taki system nie marnuje minut. Nie stoimy w kolejkach do piłki — pracujemy wszyscy.

      Kluczowa jest kategoria „koszt jednego oczka postępu”. Jeśli dziś uczeń wykonał trzy serie po sześć powtórzeń w wersji średniej, to koszt przejścia do trzech serii po siedem jest niewielki, a korzyść — realna i udokumentowana. Tego nie da się tanio uzyskać sprzętem bez progresji.

      Dlatego SSM zakłada modułową rozbudowę: zaczynamy od podstaw, ale szybko przechodzimy do stanowisk, które pozwalają na mikrokroki przez cały rok.

      7. Duża i mała szkoła: to samo DNA, różna skala

      W dużej szkole budujemy tor pracy między stanowiskami i dzielimy klasę na małe grupy (3–4 osoby), żeby każde dziecko miało swoją kolej i swoją chwilę uwagi nauczyciela.

      W małej szkole wystarczy mniej stanowisk, o ile pokrywają one wszystkie wzorce ruchu. Zasady są te same: technika ponad ciężar, małe kroki, regularność. Kadra uczy się patrzeć na trzy punkty bezpieczeństwa: neutralny kręgosłup, kolano nad stopą, aktywne łopatki.

      To jest język wspólny dla całej szkoły.

      8. Pogoda i kalendarz: regularność wygrywa z listopadem

      Wyobraź sobie listopadowy tydzień. Deszcz, śliskie boisko, część klasy na antybiotykach. Zwykły plan „biegamy na zewnątrz” właśnie się rozpadł.

      Lekcja siły nie. Zajęcia dzieją się w tej samej sali, o tej samej porze, z tymi samymi stanowiskami. Dzieci wchodzą, sprawdzają karty postępu, wiedzą co dziś będzie „oczko wyżej”.

      Powtarzalność jest tu nieprzypadkowa: to ona chroni efekt przed pogodą i chaosem kalendarza. Dzięki niej po trzech miesiącach widzimy równą, szkolną falę postępu, a nie „zryw i ciszę”.

      9. Włączenie: z „obecny, ale nieobecny” do „jestem i potrafię”

      Największą niesprawiedliwością WF-u nie jest to, że ktoś na niego nie przychodzi. Największą niesprawiedliwością jest „obecny, ale nieobecny”: dziecko stoi na boku gry, czuje się powolne, niepewne, „nie dość dobre”. Po trzech takich lekcjach głowa sama szuka wymówek: zwolnienie, zwichnięta kostka, „zapomniałem stroju”. I tak znikają właśnie ci, którzy najbardziej potrzebują ruchu.

      Siłownia Marzeń ma odwrócić ten scenariusz. Kolory stanowisk i jasne grafiki mówią: „tu wchodzisz, tu chwytasz, tak oddychasz”. Multimedia przypominają dwa–trzy kroki techniki. Każde ćwiczenie ma wersję startową, więc pierwsze zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. TYTAX daje prowadnice i podpory — to nie „tor przeszkód”, to tor powodzenia. Dziecko widzi swoje liczby i rozumie, co zrobi jutro. „Obecny, ale nieobecny” zmienia się w „jestem i potrafię”.

      To działa nie tylko dla dzieci „sportowych”. Działa dla „zdrowych, ale słabych” — tych, które „nie biegają szybko, nie skaczą wysoko”. Działa dla dziewcząt unikających rywalizacji — bo zamiast presji meczu mamy własną kartę postępu. Działa dla uczniów z nadwagą — bo krótkie serie i przerwy obniżają koszt oddechowy, a wersje odciążające stawy chronią kolana i kostki. Działa dla młodzieży w spektrum autyzmu i z ADHD — bo struktura jest stała, głośność przewidywalna, a czas odmierzony timerem. Działa dla osób po urazach i z niepełnosprawnościami ruchowymi — bo mamy wersje siedzące, leżące, pasy i prowadnice. Wszyscy robią „ten sam temat”, ale na swoim poziomie.

      Emocja? To chwila, kiedy dziecko, które zwykle „znikało” na WF-ie, kończy dwie serie w stabilnej pozycji i samo mówi: „Mogę dorzucić jedno”. To uśmiech dziewczynki, która nie lubiła meczów, gdy widzi, że jej liczba rośnie trzeci tydzień z rzędu. To spokój rodzica, który wreszcie słyszy: „Boli mniej”.

      10. Przykład 12 tygodni: co znaczy „najlepszy w jednostce czasu”

      Weźmy klasę 24 osób. Trzy lekcje w tygodniu po 45 minut. Część główna to 5 stanowisk, zwykle 2–3 serie po 6–8 powtórzeń.

      Każdy uczeń zbiera około 90–120 jakościowych powtórzeń „siłowych” tygodniowo. W 12 tygodni daje to 1000–1400 kontrolowanych powtórzeń rozłożonych na całe ciało. W tym czasie uczymy się wzorców, przesuwamy opór o dwa–trzy „oczka”, a mięśnie i ścięgna zdążają odpowiedzieć adaptacją.

      Dla porównania 1–2 lekcje tygodniowo dają zaledwie 40–60% tego bodźca — często za mało, żeby wyjść ponad „utrzymanie”. To jest matematyka, nie opinia.

      11. A co z „lubieniem”? Czy dzieci to pokochają?

      Dzieci lubią to, co rozumieją i w czym widzą sens.

      Siłowy szybko uczy obu rzeczy: dziecko widzi, jak ustawić plecy, co robią kolana, gdzie czuje mięśnie; potem widzi liczbę, która rośnie. Pojawia się zdanie „potrafię”.

      Kiedy w klasie rośnie liczba takich „potrafię”, zmienia się klimat. Znikają żarty z tych, którzy „nie nadążają”, bo każdy ma swój tor i swoją tabelę.

      Silne ciało to więcej swobody i mniej bólu. A to się lubi.

      12. Odpowiedź na pytanie tytułowe — klarowna i ostateczna

      Czy trening siłowy jest najlepszy do zbudowania siły? Tak, bo jako jedyny łączy: możliwość dokładnego dawkowania bodźca, skalowalność dla całej klasy, mierzalność co lekcję, transfer do każdego sportu i codzienności oraz inkluzywność, która przyciąga dzieci zwykle wykluczane z WF-u.

      Dlatego w Szkolnej Siłowni Marzeń właśnie siła jest fundamentem. Gry i biegi są ważne — ale to korona, nie fundament.

      Fundament budujemy trzy razy w tygodniu, spokojnie i konsekwentnie.

      Bibliografia

      1. Stricker PR, Faigenbaum AD, McCambridge TM. Resistance Training for Children and Adolescents. Pediatrics. 2020;145(6):e20201011 (reaffirmed 2024).
       

      2. Lloyd RS, et al. Consensus statement on youth resistance training. Br J Sports Med. 2016;50(7):e1.
       

      3. Lesinski M, et al. Effects and dose–response of resistance training on strength and jump in youth. Br J Sports Med. 2016;50(13):781–95.
       

      4. Behringer M, et al. Effects of resistance training in children and adolescents: a meta-analysis. Pediatrics. 2010;126(5):e1199–e1210.
       

      5. Behm DG, et al. Strength and power training in youth: systematic review and meta-analysis. Front Physiol. 2017;8:423.
       

      6. Lauersen JB, Andersen TE, Andersen LB. Exercise to prevent sports injuries: systematic review and meta-analysis of RCTs. Br J Sports Med. 2014;48(11):871–7.
       

      7. McQuilliam SJ, et al. Free‑weight resistance training in youth athletes. Sports Med. 2020;50:1311–32.
       

      8. Chaabene H, et al. Health- and performance-related benefits of youth resistance training. Sports Med. 2020;50:2193–220.
       

      9. World Health Organization. Guidelines on physical activity and sedentary behaviour for children and adolescents. 2020.
       

      10. US Department of Health and Human Services. Physical Activity Guidelines for Americans. 2nd ed. 2018; updates 2024.

      bottom of page